Wspinaczka - ryzyko a bezpieczeństwo w aspekcie szkoleń

Jedną z istotnych składowych wspinaczki w skałach i górach (a i na „panelu") jest podejmowane przez wspinacza ryzyko. Wspinaczka bez choćby niewielkiego ryzyka nie istnieje. Tu nie da się „wyzerować” ryzyka. Matka ziemia robi krzywdę, gdy runąć na nią z niekoniecznie nawet wysoka. Ryzyko, a co za tym stoi,  niebezpieczeństwo utraty „cennych wartości”, można we wspinaczce zminimalizować, lecz wyeliminować go nie sposób. Gdyby jednak, jakimś tajemniczym sposobem dało się to uczynić, stała by się wspinaczka działaniem stricte fizycznym, pozbawionym elementu psyche, dzięki której wspinacz może zapanować nad swoim umysłem i ciałem w obliczu ryzyka. Stan taki wypracować trudniej, aniżeli wyłącznie wytrzymałość i siłę fizyczną. Skupiam się tu jedynie na tych dwóch aspektach, bowiem o moim subiektywnym, szerszym odczuwaniu wspinaczki jako pełni, piszę na innych kartach Poemy.

Moim zdaniem „bezpieczna wspinaczka” to oksymoron, że użyję tak popularnego dziś pojęcia. Mówienie zaś o wspinaczce bezpiecznej jest bądź chwytem marketingowym, bądź… no właśnie…. sami spróbujcie sobie odpowiedzieć. Swoją drogą, jeśli ktoś oznajmi, że nauczy  Cię wspinaczki bezpiecznej, zapytaj po prostu dlaczego każe podpisać Ci oświadczenie o świadomości ryzyka jakie niesie ze sobą wspinaczka i dlaczego masz sobie wykupić ubezpieczenie NNW w klasie sportów wysokiego ryzyka? Fakt – na kursie można poznać przyszłą żonę lub męża, ale zapewniam, tego owo ubezpieczenie nie obejmuje.

Mając na względzie powyższe zawsze sprawdź kompetencje instruktora!

Sprawdź uprawnienia, zapytaj o jego doświadczenie wspinaczkowe i szkoleniowe w skałkach i górach.

Przykładowo:

Jeśli ktoś oferuje, iż nauczy Cię wspinaczki z asekuracją własną, bądź wprowadzi do szkolenia elementy takiej asekuracji, przyjrzyj się kwestii uważnie ponieważ:

Wspinaczka z asekuracją własną jest tą kategorią wspinaczki, której nauczanie wymaga w szczególności wielu lat praktyki i setek przewspinanych metrów w rożnym terenie skalnym. Umiejętność bowiem zgodnego ze sztuką posługiwania się przyrządami służącymi do asekuracji oraz umiejętność przewidywania możliwych do zaistnienia sytuacji, a także ich konsekwencji, wymaga nie lada doświadczenia.

Dzisiejsze czasy sprzyjają niestety hochsztaplerce, czy też po prostu nieuczciwości i zdarza się, o zgrozo, że „doświadczenie” ludzi, którzy zabierają się za nauczanie wspinaczki z asekuracją własną, ogranicza się jedynie do kilku dróg kursowych i kilku mniej lub bardziej samodzielnych prób!!!

Polski Związek Alpinizmu będący organizacją z wieloletnią tradycją jest gwarantem, gdy chodzi o poziom nauczania wspinaczki. Jest to jedyna w Polsce organizacja zrzeszająca instruktorów wspinaczki. Instruktorzy PZA są znakomicie wyszkoleni i przygotowani do wykonywania zawodu instruktora. Kadra szkoleniowa na kursie instruktorskim składa się z instruktorów PZA o dużym doświadczeniu górskim. Kursy trwają około roku, zajęcia odbywają się w różnych rejonach skalnych, egzamin wstępny, pośredni i końcowy są wymagające. Kandydat na instruktora PZA musi wykazać się (przedstawić wykaz przejść) kilkuletnim doświadczeniem skalnym i górskim, etc.

Ponad to, jedynie instruktorzy PZA są na bieżąco weryfikowani oraz raz na trzy lata przechodzą obowiązkową unifikację. Proces weryfikacji decyduje o otrzymaniu prze instruktora licencji szkoleniowej na dany rok.

Ważny jest również jasny podział kompetencji instruktorów PZA określony przez organizację, a także programy kursów tworzone przez Komisję Szkolenia PZA, w której zasiadają wybitni szkoleniowcy.

Przykładowo:

Instruktor wspinaczki skalnej PZA może szkolić zarówno na drogach wyposażonych w asekurację stałą, jaki na tych, które wymagają stosowania asekuracji własnej – dotyczy to jednak wyłącznie skał tzn. rejonu skalnego nie mającego charakteru wysokogórskiego. W terenie wysokogórskim mogą szkolić wyłącznie instruktorzy taternictwa i alpinizmu.

Niebagatelne znaczenie ma fakt, iż grupa kursowa na kursie prowadzonym przez instruktora PZA wg programu PZA, może liczyć max. 4 kursantów. Ma to istotne uzasadnienie. Nad taką grupą poruszającą się w trzech wymiarach instruktor jest w stanie panować, kontrolować działania poszczególnych kursantów, a także poświęcić każdemu odpowiednią ilość czasu, tak by nie ucierpiał proces dydaktyczny. Krótko mówiąc – nie wszystko dla kasy.

W celu poznania szczegółów odsyłam na oficjalne strony PZA.

Pozostali instruktorzy - sportu, rekreacji i Bóg raczy wiedzieć jacy jeszcze (niekiedy instruktorami zwą się osoby pracujące jako obsługa ścianek wspinaczkowych!), przechodzą z reguły krótkie, tygodniowe (sic!) szkolenie, a od kandydatów nie wymaga się żadnego w zasadzie doświadczenia. Dlaczego tak się dzieje – bo tak się niestety dzieje, nad czy należy ubolewać – w szczegóły nie wnikam.

Oczywiście nie wszystkie instytucje szkolące instruktorów rekreacji i sportu tak postępują. Nie wszystkim również instruktorom rekreacji i sportu brakuje wiedzy, doświadczenia czy uczciwości. Osobiście znam kilkoro znakomitych, o bogatym doświadczeniu, dużej wiedzy i talencie dydaktycznym.

Nie jestem, broń Boże przeciwnikiem szkolenia instruktorów rekreacji czy sportu. Tacy instruktorzy są potrzebni, mając przede wszystkim na względzie ilość powstałych ścianek wspinaczkowych oraz liczbę osób chcących praktykować wspinaczkę pod okiem zawodowca. Ważne jednak, by instruktorzy Ci byli dobrze przygotowani do wykonywania zawodu – również w zakresie etyki, mieli świadomość swoich kompetencji i przekładali to na formy prowadzonych przez siebie zajęć.

Moja rada: dokonując wyboru instruktora, bądź szkoły wspinania, jeśli choć troszkę siebie lubisz, sam(sama) dokonaj procesu weryfikacji -  od tego może zależeć całkiem sporo.

Z punktu widzenia powszechnie obowiązujących przepisów prawa, uprawianie wspinaczki w naszym kraju nie wymaga żadnego szkolenia, a co za tym idzie nie jest powiedziane kto szkolić może.

Wybór i podjęcie odpowiedzialnej decyzji do Ciebie należy.

Możesz po prostu zakupić sprzęt i jechać w skały, bądź pozwolić by szkolił Cię ktokolwiek, w takim jednak wypadku może wyjść na to samo, gdybyś z nowo zakupionej liny zrobił sobie na drzewie w ogrodzie „huśtawkę”.

Pamiętaj!

Jeżeli wspinacz zwiększa poziom ryzyka powinno być to wynikiem świadomej decyzji, popartej wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem, nie zaś ignorancji.